Partykularność władz
I, faktycznie, Zygmunt III Waza odwdzięczał się. Najmożniejszych obsadzał na najważniejszych urzędach, tym samym - jako że były to urzędy też najbardziej dochodowe - jeszcze zwiększają ich potęgę, najmnożniejszych wprowadzał do senatu, w polityce kierował się ich radami. Logicznym jest, że człowiek posiadający ogromne bogactwo i ogromne połacie ziemi nie zawsze musi mieć interes identyczny z interesem państwa. Ot, na przykład Radziwiłłowie - nic dziwnego, że nie chcieli wojować ze Szwecją, taka bowiem wojna równałaby się ich zubożeniu - działania wojskowe bowiem siłą rzeczy toczyłyby się w domenach tej dynastii właśnie. Wiadomo, jak niegdyś - a zresztą często jest tak i dzisiaj - postępowali żołnierze. Rozkradali zbiory, podpalali wioski, gwałcili kobiety, zabijali mężczyzn i dzieci. Działania wojskowe we własnej domenie to ogromne, ogromne straty finansowe dla właściciela. Dlatego taki Radziwiłł był przeciwny wojnie ze Szwecją. Akurat to był przykład czysto hipotetyczny, bowiem Zygmunt Waza ze Szwedami właśnie sporo wojował. W każdym bądź razie Radziwiłł takowy nigdy do wojny ze Szwecją przykładać się zanadto nie będzie, nie jest mu ona na rękę. Zresztą, co tu dużo mówić, spójrzmy na fakty... W roku 1655 to właśnie Radziwiłłowie od razu poddali się Karolowi Gustawowi. Zresztą trudno im się dziwić, to gwarantowało im zachowanie ich dóbr w całości...